Biegnę.
Zdaje się, że uciekam. Tak. Ale przed czym? Widzę go, wołam, żeby się ukrył.
Jest w niebezpieczeństwie. Słyszę znajomy dźwięk. Na środku drogi pojawia się
niebieska budka telefoniczna. Obraz się rozmazuje...
Otworzyłam oczy i poleżałam chwilę bez ruchu. Spod materaca słychać było 'Immigrant Song', mój niezawodny budzik. Sięgnęłam po telefon i sprawdziłam, która godzina. Miałam jeszcze trochę czasu aby przygotować się do szkoły. Ze smutkiem zrzuciłam z siebie cieplutką kołdrę i zeskoczyłam z łóżka. Wyjrzałam przez okno. Żadnych samochodów ani ludzi na ulicach. Miasteczko jeszcze spało. Moi rodzice też. Wyjęłam czarną, dużą płytę z lekko porwanego opakowania i położyłam na talerzu. Nacisnęłam przycisk, podkręciłam głośność i igła poszła w dół. Miałam wrażenie, że cały dom się zatrząsł. Muzyka roznosiła się po wszystkich pokojach. Wystarczyło mniej niż minutę, by tata zaczął się drzeć, dając mi do zrozumienia, że już się obudził i mogę ściszyć. - Za nic.- Mruknęłam pod nosem.
(Oh let the sun beat down upon my face, stars to fill my dream
I am a traveler of both time and space, to be where I have been)
Na śniadanie wypiłam kawę z mlekiem, z resztą nie do końca. Spieszyłam się na przystanek. Podróż autobusem przeznaczyłam na powtarzanie chemii i biologii. Im bardziej skomplikowane rzeczy czytałam, tym wyżej unosiła się moja brew. No cóż, nigdy nie miałam zdolności do przedmiotów ścisłych, chociaż prawie wszyscy spokrewnieni ze mną ludzie, byli lekarzami lub studiowali w tym kierunku.
Drogę od przystanku do szkoły poświęciłam na upajanie się muzyką.
Po fizyce nadeszła długo oczekiwana, godzinna przerwa. Zaniosłam książki
do szafki i ruszyłam w stronę stołówki. Tam, tradycyjnie, zastałam Jack'a
czytającego jakieś psychologiczne pisemko. Marta, ze słuchawkami w uszach,
siedziała podglądając chłopaka z ostatniej klasy. John komponował coś na
harmonijce a Daniel i Jane lizali się przykryci kurtką.
- Gdzie Magda?- Spytałam.
- Nie ma jej dziś. Założę się, że bała się sprawdzianu. - Powiedział
blondyn nie podnosząc wzroku znad gazety. Po chwili spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Co jest?
- Nic. Znalazłem ciekawy artykuł, wręcz fascynujący!- Dostrzegłam
iskierki w jego niebieskich oczach. - Autor tekstu sądzi, że nasze sny obrazują
to kim byliśmy, jesteśmy i będziemy!
- Hę? - Marta ocknęła się, opuszczając świat swoich fantazji. - To
znaczy, że jak przyśni mi się jakiś przystojniak... to będę miała z nim do
czynienia w przyszłości?
- To zależy jak pokierujesz wydarzeniami w swoim życiu.
- To na pewno zawalę. - Westchnęła.
John parsknął.- Przypomniało się, jak tej wdowie, to jest Pani Tyler,
objawiła się we śnie śmierć i następnego ranka zdechł jeden z jej dwunastu
kotów.
- Bzdury! Plotka głosi, że jej zwierzaki są starsze od niej samej. W
końcu muszą wyzionąć ducha... - Odezwał się damski głos spod kurtki.
- Co to za podsłuchiwanie?- Zaśmiał się młody muzyk. Sięgnął po swój
mały instrument by go wypolerować chusteczką. - Róbcie swoje!
- Nigdy nie pamiętam swoich snów. - Jęknęłam. - Żadnego.
- Współczuję. Zdarza mi się mieć takie cudowne! Od razu je zapisuję.
- Ty to cały czas myślisz o tym z loczkami, co? - John przeglądał się w
harmonijce jak w lusterku.
Marta zarumieniła się. Jack odkaszlnął próbując ukryć swój smutek. Rok
wcześniej, na którejś z potańcówek, wyznał mi to co czuje do 'tej, niesamowicie
ślicznej i dość mądrej istoty'. Próbował nawet zapuścić włosy, ale były
proste i sztywne, nie kręciły się ani trochę.
Stwierdziłam, że powinnam coś zjeść. Dziwnie nie czułam głodu, więc
kupiłam tylko surową marchewkę i jabłko.
Kolejne lekcje mijały bardzo powoli. Głównie rzucałam papierowymi
samolocikami w John'a. Maggie była szczęściarą mając takiego chłopaka!
W notatniku naszkicowałam Mick'a Jagger'a. Z trudem uchwyciłam jego
niecodzienną urodę. Aż dziw, że to od nich, Rolling Stones'ów, zaczęła się
muzyka rock'owa. Pokonali Elvis'a na listach przebojów i rozpoczęli rewolucję w
popkulturze. Legenda głosi, że swój pierwszy singiel ściągnęli od jakiegoś
Liverpool'owskiego zespoliku, który nazywał się podobnie jak małe robaczki.
Dora, wielka fanka blues'a, głosiła tę opowieść wszystkim. Mieszkała w
okolicach Liverpool'u zanim przeniosła się na południe. Szybko zostałyśmy
przyjaciółkami. W tym momencie wpatrywała się w mój rysunek i rzucała uwagi
typu - On tu jest stary czy młody? Znudziła się jednak szybko i wtuliła do swojego
przyszłego męża- kończącego liceum pianisty, James'a.
Po zajęciach
poszliśmy do pobliskiego klubu aby się odstresować. Wypiłam drinka z colą i
poskakałam chwilę do tzw. współczesnej muzyki tanecznej.
Kiedy
zatęskniłam za łóżkiem, dochodziła północ. Wracałam sama. Dróżka prowadząca do
domu nie była najlepiej oświetlona. Szłam między budynkami, daleko od ulicy,
nucąc 'Paint It Black'. Zdawało mi się, że niedługo zacznie padać śnieg.
Zmarznięta, założyłam kaptur. W oddali zaszczekał pies. Moje serce zabiło
szybciej. Od dziecka bałam się tych bezdomnych. - Powinnam brać ze sobą
latarkę.- Pomyślałam. Nagle, poczułam czyiś oddech na moim policzku. Ktoś stał
za mną. Momentalnie zakrył mi usta dłonią i przyłożył pistolet do głowy.
Próbowałam go kopnąć, ugryźć, ale nie miałam szans. Obezwładnił mnie i wziął na
ręce. Nie było to chyba normalne zachowanie porywacza. Szarpałam się i
wierciłam dopóki nie położył mnie na ... materacu. Łóżko?! Skąd do cholery
wzięło się tu w pobliżu łóżko? Nic nie widziałam. Wyobraziłam sobie wielki
czarny worek, który zakrywał moje oczy.
Wykończona, nie miałam siły na dłuższą walkę i zasnęłam.
Wykończona, nie miałam siły na dłuższą walkę i zasnęłam.
Jesteś po prostu genialna :D
OdpowiedzUsuńTo jest świetne! Kiedy nowy??? Aaaa ja już chce! Boję się co ten ktoś jej zrobi. I Marta... ;-)
OdpowiedzUsuńsuper Marysiu... nie mogę się doczekać następnego <33333
OdpowiedzUsuńsuper! daj szybko następny x
OdpowiedzUsuń