Zapraszam na prequel "Struggle" - http://nofictionaboard.blogspot.com/
Jest to wstęp do kolejnych przygód Doktora z Miriam, Martą itd. Zawiera też wyjaśnienia niektórych wątków. W późniejszych rozdziałach będę nawiązywać do wydarzeń z prequel'u. - M.
***
Ta część najmniej dopracowana, wybaczcie. Pisałam ją oglądając Paul'a i Ringo występujących wspólnie na scenie po 50 latach. Rozemocjonowana, nie miałam siły sprawdzać stylistyki czy logiczności zdań. Obiecuję, że kolejny rozdział postaram się napisać lepiej.
Bądź co bądź, zapraszam do czytania! Bardzo zależy mi na Waszej opinii. Komentarze pozytywne/negatywne/neutralne mile widziane.
_________________________________________________
- Chciałaś mnie otruć?! -
Spojrzał na mnie groźnie unosząc brwi. - Przyznaj się...
- Skąd!-
Przełknęłam ślinę odrobinę przestraszona.
- To jest...
za słodkie! Co to w ogóle jest?!
- Budyń
malinowy!- Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Nigdy
więcej. - Powiedział zniesmaczony. - Tylko to mamy dostępne na kolacje?
Kiwnęłam
głową. Doktor skrzywił się i wstał od stołu.
- Śniadanie
przyszykuję ja. - Oznajmił stanowczym tonem.
- Nie ma
sprawy. Pozwolisz?- Wskazałam na jego ledwo rozpoczętą porcje budyniu.
- Tak, tak. –
Westchnął.
~~~
Po kolacji udałam się do sterowni.
Siadłam na kanapie, nie spuszczając wzroku z maszyny. Władca Czasu opuścił statek aby znaleźć dla
mnie coś na ból głowy. Pewnie znowu dopadła mnie migrena.
Nagle, wszystkie wspomnienia zaczęły wracać. O tym jaki ich muzyka miała wpływ na życia ludzi,
fanów, w tym mnie. Jak wielcy byli przez
wszystkie lata i zrewolucjonizowali kulturę. Ich dziedzictwo.
Płakałam. Ciepłe łzy ściekały po
moich policzkach. Przed oczami przewijały mi się urywki z milionów ceremonii ku
czci zespołu, który zmienił świat. Paul i Ringo, już o wiele starsi, siedzący
na widowni. Zaraz… dlaczego było ich tam tylko dwóch.
W tym momencie, ogromny ból uderzył we mnie niczym piorun. Ci młodzi chłopcy, stali się
legendami, ale nie żyli przecież wiecznie.
- Miri? Co się
dzieje? – Usłyszałam jak Doktor wchodzi do Tardis. Wzięłam głęboki oddech, ale
nie byłam w stanie nic powiedzieć. Chyba zrozumiał co się stało, przynajmniej
tak mi się zdawało. Nie zadając już żadnych pytań skierował się do swojego
pokoju.
~~~
You'll love me at once
The way you did once upon a dream
Rozpalił ogień w
kominku. Pokój był duży, pełen ciepłych
barw. Wiedziałam, że mam do czynienia z
gwiazdorem, który może mieć każdą. Wciąż, pociągał mnie bardziej niż ktokolwiek
inny. Podszedł bliżej, objął mnie poczym położył
dłonie na mojej talii. Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Podziwiałam jego czekoladowe tęczówki
zmieszane z odrobiną szmaragdu. Otworzył
lekko usta, jakby z zachwytu. Westchnął.
Odległość między nami szybko się zmniejszyła. Wszelkie wątpliwości zniknęły. Kochałam go ponad wszystko.
Miłość, która była zakazana przez prawa czasu. Niemożliwa w normalnym świecie.
Uzależniłam się od
smaku jego warg. Każdy pocałunek równał się tysiącom przeżyć. Dotyk ciała
muzyka wywoływał u mnie przyjemne dreszcze.
- Paul.- Wyszeptałam.
Uśmiechnął się jednak momentalnie zesmutniał.
-Paul? - Obraz zaczął
się rozmazywać. Puścił moją dłoń i
odszedł.
-Paul!
Ciemność.
I głosy.
Coraz głośniejsze. Przebijały
się przez ściany sennej rzeczywistości.
Spróbowałam
zignorować wszelkie bodźce dobiegające z zewnątrz. Udało się.
Tym razem, siedział przy pianinie. Odrobinę starszy, z papierosem utkwionym między palcami lewej ręki. Roześmiałam
się. Spojrzał na mnie z udawanym wyrzutem. Siadłam mu na kolanach i owinęłam ramiona
wokół jego szyi.
- Tęskniłem.
-Przecież to tylko
sen…
- Nie, Miriam. To…
-MIRIAM!
- Powiedz, co to. Paul…
- Czułam, że zaraz zniknie. Łzy naleciały mi do oczu.
- To wspomnienie.
-MIRIAM!
OBUDŹ SIĘ…
Leżałam
na jednej z kanap przymocowanych obok konsoli. Mrugnęłam kilka razy, niewyspana. – Tak,
Doktorze?
-
Nareszcie. – Odetchnął z ulgą. – Nie zdajesz sobie sprawy jak się martwiłem.
- Niby
dlaczego?- Uśmiechnęłam się.
-
Płakałaś całą noc a może dłużej.
- I co z
tego? – Ziewnęłam.
- Bałem
się, że to dla ciebie za dużo, że nie wytrzymasz…
Uniosłam
brew zdziwiona.
- Zaraz, ty wciąż nie pamiętasz!
Nie
miałam pojęcia o co mu chodzi. Przecież wszystko wróciło. Odzyskałam wspomnienia dotyczące Beatlesów i
ich geniuszu.
- Czego
nie pamiętam?!
Milczał.
~~~
-„Określenie Beatlemania weszło do języka
angielskiego w 1963 roku, kiedy Cudowna Czwórka podbiła Wielką Brytanię
wciągającą muzyką na czterech singlach oraz albumach, które jeden po drugim
zajmowały pierwsze miejsca listy przebojów przez okrągły rok." - Doktor westchnął, po czym zdjął i przetarł
chusteczką okulary. Zamknął grubą księgę z czarną okładką i spojrzał na mnie.
-Udało się?-
Zapytałam z nadzieję w głosie.
- Prawie.
Dalsze strony biografii są puste. Musimy poobserwować chłopaków jeszcze przez
jakiś czas. - Uśmiechnął się. - Chcesz mandarynkę? - Ze skórzanej torby wyjął
kilka świeżych owoców.
- Tak,
poproszę. Gdzie je zdobyłeś?
- Kiedy
spałaś, musiałem popracować nad silnikami Tardis. Przetestowałem je lądując w
południowo-wschodniej Azji XIX w. Miejscowi podarowali mi koszyk pełen
smakołyków.
- Dużo mnie
ominęło?
- Nie
bardzo.
Uniosłam
brew. Czułam, że kłamie.
- Tak na
prawdę Tardis, spadając, połamała kilka owocowych krzewów. Uciekłem przed
wściekłymi rolnikami. Później czekałem, ukryty za krzakami aż oddalą się od
statku i czym prędzej wystartowałem.
- I wtedy
się obudziłam!
- Nie.
Wcześniej jeszcze wstąpiłem do sklepu aby kupić produkty potrzebne do
śniadania. Zapraszam. - Otworzył przede mną jedne z okrągłych drzwi
znajdujących się blisko kokpitu. W pomieszczeniu, do którego weszliśmy, stał
duży, elegancko nakryty stół.
- Kawa.-
Wyszeptałam. - Prawdziwa, z mlekiem!
Jeju scena z Paulem /wcale nie jestem uzależniona/ :') supcio supcio, może tylko dodam, skoro komentarze miały być różne, że niektóre momenty, np ten z Paulem są takie jakby trochę zbyt... techniczne? Nie wiem jak to określić, tak mi jakoś przyszło do głowy podczas czytania. To nie oznacza że coś jest źle, broń boże. Pisz szybko dalej ������
OdpowiedzUsuńTechniczne, masz rację. Tak, trochę za bardzo chyba staram się nie powtarzać słów, określeń i to mnie trochę gubi i wychodzi dość sztywne. Poprawię się :) Dzięki.
UsuńBudyń malinowy???
OdpowiedzUsuńHaha i madarynki!
Rozwaliłaś mnie tym :-D budyń oczywiście z lewiatana, tak?
Rozdział jak zwykle PRZECUDNY! I nie mogę się doczekać nastepnego. Jest emocjonalny, ale ja takie najbardziej lubię <3